Blog
QUI BENE DUBITAT, BENE SCIET
propatrian
propatrian analizy i archiwa smoleńskie
26 obserwujących 219 notek 354532 odsłony
propatrian, 4 grudnia 2016 r.

"drut"

1464 18 0 A A A

Historia jedynego „technicznego dowodu rzeczowego” który nigdy nie znalazł się w rękach „naszych rosyjskich przyjaciół” (choć powątpiewała w to „wPolityce” pisząc: Prokuratura brnie w kłamstwa, bo oryginał jest w Moskwie?*) jest najlepszym przykładem, jak poprzednie władze traktowały śledztwo smoleńskie…

Zaczęło się od… schowania dowodu pod dywan prokuratury wojskowej, a gdy „sprawa się wydała” – doszło do… trwałego jego uszkodzenia! :

do zerwania nośnika doszło w dniu 7 lipca 2010 r. w czasie wykonywania kopii przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Dla Pana Seremeta jest oczywiste, że nie zostały wypełnione znamiona czynu zabronionego. Jasne, komu mogłoby zależeć na utrąceniu jakiegoś tam dowodu w tak arcyboleśnie prostej sprawie?

 Prokurator nie podjął zatem jakichkolwiek czynności sprawdzających. Nie zainteresował się, jak często wcześniej zdarzało się zerwanie podobnych nośników podczas ich badania przez KBWLLP. Nie zastanowiło go, dlaczego kopie wykonywano dopiero w dniu 7 lipca 2010 r., a więc niemal 3 miesiące po katastrofie. Z tego co opowiadał w mediach śp. Remigiusz Muś, nagrania odsłuchał niezwłocznie po powrocie do Polski w obecności Żandarmerii Wojskowej i słyszał na nim komendę zejścia do 50 metrów. Co działo się z nośnikiem do 7 lipca 2010 r.? Tego z pisma Pana Seremeta się nie dowiemy.

 Niezmiernie dziwne jest to, że do kopiowania i zerwania nośnika doszło NAZAJUTRZ po ukazaniu się pierwszego wywiadu z Remigiuszem Musiem (6 lipca 2010 r. ukazał się wywiad, a 7 lipca 2010 r. zerwał się drut magnetyczny). Pan Seremet zapewne powiedziałby, że to czysto przypadkowa koincydencja i nie można się tu dopatrywać żadnych zależności przyczynowo-skutkowych. Nie za dużo tych koincydencji i przypadków Panie Prokuratorze Generalny? Czy Pan jeszcze wierzy w te naiwności, które przedkładają Panu do podpisu? 

http://januszwojciechowski.blog.onet.pl/2015/03/25/zerwany-drut-z-jak-a-40-bo-cienki-byl/

Rozpoczęło się więc przekazywanie dowodu „specjalistom od odczytu” (IES) – jakby nie można było spisać jego zawartości na dwu kartkach maszynopisu (bo tyle treści zawierał)…

„Przekazywanie” musiało trochę potrwać – okazało się później, że otrzymali oni „dowód zastępczy” (w postaci kopii sporządzonej na znanych najmłodszym użytkownikom domowych komputerów osobistych dyskietkach firmy Verbatim) – ale w końcu jednak specjaliści zabrali się do roboty:

opublikowano: 3 lutego 2012

Instytut im. prof. Sehna w Krakowie bada dowód, który może podważyć wszystkie dotychczasowe ustalenia dotyczące przyczyn katastrofy smoleńskiej. To zapis z magnetofonu samolotu Jak-40, którym do Smoleńska dotarli polscy dziennikarze i jedyne nagrania, jakie polska prokuratura uzyskała bez pośrednictwa Rosjan – donosi RMF FM.

Zapis rejestratora MS-61 umieszczonego w Jaku zawiera wyłącznie nagranie prowadzonej przez załogę korespondencji radiowej. Obejmuje ono nagrania połączeń zarejestrowanych podczas podróży do Smoleńska, podczas postoju na płycie lotniska (jeśli magnetofon był włączony) i w drodze powrotnej do Warszawyhttp://wpolityce.pl/polityka/126484-eskperci-badaja-zapis-dzwiekowy-z-jaka-40-nagranie-moze-podwazyc-wszystkie-dotychczasowe-ustalenia-dot-katastrofy-smolenskiej

i „wkrótce” przyniosło to efekt:

publikacja: 21.01.2015 (tak jest! 2015! – po trzech latach! – przypomnę o co chodziło: o dwie kartki papieru!!!)

Stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska oraz z samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154, zostały opublikowane na stronie internetowej Naczelnej Prokuratury Wojskowejhttp://www.tvp.info/18531228/macierewicz-nagranie-z-magnetofonu-z-jaka40-nie-zostalo-opublikowane

aaa… jednak nie „dwie kartki” – tylko o „zgranie nagrań”! (a śmiałem się śmiać) – chociaż w celu (jaki on „zbożny” był), który wyłuszczy się niżej ** (żeby nie psuć potoczystości tej narracji)…

 

Opozycja nie pozostawiła na tych „praktykach” przysłowiowej suchej nitki:

Antoni Macierewicz na specjalnie zwołanej konferencji stwierdził, że nie są to nagrania z tzw. magnetofonu drutowego Jaka-40. Podkreślił, że opublikowane dziś stenogramy pochodzą z rejestratorów na wieży kontroli lotów. Zwrócił uwagę, że jedyne urządzenie, które nie było w rękach rosyjskich, a więc na pewno jego zapis jest autentyczny, to rejestrator pokładowy w Jaku– 40. Macierewicz zwrócił uwagę, że Jak–40 wrócił do Polski 10 kwietnia 2010 roku po południu. Jest też pewne, że dostępu do samolotu nie mieli Rosjanie. – Jako osobnego zapisu drutowego w materiałach dzisiaj nie ma. To jedyny dokument, jedyne urządzenie, które nie było w rękach rosyjskich, którego Rosjanie nie fałszowali – stwierdziłhttp://www.tvp.info/18531228/macierewicz-nagranie-z-magnetofonu-z-jaka40-nie-zostalo-opublikowane

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

http://noweczasy.salon24.pl/738866,tragedia-smolenska-katastrofa-przed-katastrofa-i-po-katastrofie http://noweczasy.salon24.pl/573148,archiwa-smolenskie-linki

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • odwijam Alfreda @ADAMKONRAD Putin i jewo kamanda zhakowali salon! ALFRED KOPACZEL18:15
  • @ADAMKONRAD i dobrze! świadków biją...
  • @ALEX_DISEASE też tak mam - jak to zamierzyli (że wyłączą najpierw licznik) to miłe dranie

Tagi

Tematy w dziale Polityka